Niewrażliwy, agresywny, łobuz. Zawsze silny, niemówiący o uczuciach. Przykleiliśmy mężczyznom krzywdzące etykiety. Takie, które grożą „uduszeniem”. Jak się od nich uwolnić?

 

Osobiście uważam, że w niczym nie pomaga podejście typowe dla manicheizmu, zgodnie z którym mężczyźni są źli a kobiety dobre lub na odwrót. Ten pogląd nie pomaga w rozwoju ani mężczyzn ani kobiet; krytykowani zawsze będą bronić się za wszelką cenę i nie przyznają się do popełnionych błędów. Jest to podłożem dyskusji, którym trudno położyć kres. Chciałbym w tym miejscu zwrócić uwagę na rozróżnienie między płcią biologiczną i płcią społeczno-kulturowa. Płeć biologiczna oznacza urodzenie się z członkiem lub pochwą, zaś płeć kulturowa jest społecznym określeniem tego, co oznacza bycie mężczyzną i kobietą. Jak same nazwy wskazują, płeć biologiczna to biologia zaś płeć kulturowa jest wynikiem wychowania i kulturowych wyznaczników.

 

Model męskości, który każe udawać
Ta definicja okaże się nam przydatna, gdyż błędem jest twierdzenie, że bycie mężczyzną jest czymś naturalnym, czysto biologicznym i niedającym się zmienić. Męskość i kobiecość są wytworami kultury i społeczeństwa. Oznacza to, że możemy zmienić pojęcie męskości w taki sposób, by pomógł nam w polepszeniu relacji damsko-męskich. Męskość jest społecznym wytworem wierzeń, zachowań, postaw, co sprawia, że poglądy na jej temat różnią się w zależności od kultur i państw.

 

Każdy mężczyzna przyswaja sobie jeden model męskości podpowiadający mu, jak zachować się w danej sytuacji. Jeżeli nauczyciel zadał mi w klasie pytanie, na które nie znam odpowiedzi, mój model nakaże mi w takich sytuacjach udawać, bo zgodnie z nim mężczyzna zawsze wie wszystko. Wymyślę jakąś odpowiedź, byle tylko sprostać moim wyobrażeniom o męskości. Jeśli jednak przemyślę swój model i go zmienię, zacznę reagować z większym spokojem, gdyż mężczyzna wcale nie musi znać się na wszystkim i z czystym sumieniem może powiedzieć: nie wiem. Dlatego też ogromna część ludzkiego szczęścia lub cierpienia zależy od poglądów na temat tego, co oznacza bycie mężczyzną i kobietą.

 

Mężczyzna nie powinien płakać?

 

Dominujący model bycia mężczyzną zawiera w sobie stwierdzenia lub nakazy, np. mężczyzna nie powinien płakać. Chciałbym wymienić kilka z tych, które moim zdaniem przyczyniają się do cierpienia wielu mężczyzn.

Na pierwszym miejscu bezkompromisowość tego, co oznacza bycie mężczyzną. Podawane zazwyczaj definicje nie dopuszczają żadnych wyjątków. Zakłada się na przykład, że mężczyzna zawsze musi utrzymywać innych, być dla nich podporą. A co, jeśli jest chory, słaby lub przeżywa kryzys? Na siłę próbuje sprostać narzuconej mu roli, choć doprowadza to tylko do napiętych, stresujących sytuacji. Przez bezkompromisowość modelu woli on zaryzykować własne zdrowie niż zawieść oczekiwania innych.
Również model męskości oparty na sile i skuteczności wpływa na mężczyznę niekorzystnie. Wymaga on bycia supermanem, pół-robotem, który jest silny, odważny, logicznie myślący, skuteczny, pozbawiony uczuć… Męskość zawsze trzeba udowadniać innym i to na wielu terenach: w sporcie, seksie, rodzinie, wiedzy. To historia, która nie ma końca. Wszystkie te próby męskości sprawiają jednak, że mężczyzna wypala się wewnętrznie. Nie wolno mu być tym, kim naprawdę jest, istotą czasem silną a czasem słabą, gdyż musi dostosowywać się do norm i oczekiwań.

 

Ukrywany strach przed porażką

 

Wielu mężczyzn cierpi na syndrom Herkulesa i nigdy nie ugina się pod ciężarem problemów. W tajemnicy lękają się oni porażki, smutku, przegranej, biegu lat i śmierci. Nieumiejętność poradzenia sobie z tymi uczuciami wywołuje w nich wstyd, dlatego też zaprzeczają im i nigdy nie pokazują po sobie, że ponieśli porażkę lub czują żalu. Dla niektórych mężczyzn niespełnienie pokładanych w nich nadziejach oznacza utratę wartości jako istota ludzka. Powoduje to gwałtowny spadek ich samooceny.
Inny pogląd wywołujący cierpienie to ten, że mężczyzna powinien sprawować władzę i wymagać posłuszeństwa. W przypadku większości mężczyzn to ich własne matki pokazywały im od małego, że fakt bycia chłopcami sytuował ich ponad dziewczynkami. Była to lekcja o władzy w rodzinie, którą rodzice dawali swoim dzieciom np. każąc córce, by podała jedzenie swojemu bratu. Już od dzieciństwa to on miał wyłączne prawo do przywilejów. Dlatego też okazywane mu nieposłuszeństwa w dorosłości wypełnia go gniewem, frustracją i agresją. Nie jest zdolny do wypracowania porozumienia, wyciągnięcia wniosków, potrafi jedynie decydować co jest dobre a co złe. Stąd też tyle cierpienia w jego rodzinie i w nim samym. Nie zrezygnuje on dobrowolnie z przyznanych mu wcześniej przywilejów i będzie bronić ich argumentami a nawet może nawet ucieknie się do agresji. To właśnie jest jedną z głównych przyczyn konfliktów damsko-męskich.

 

„Męskie uczucia”
Widzimy jednak, że kobiety również przyczyniają się do rozpowszechniania tego szowinistycznego modelu. Inny z błędów wychowawczych stanowiący dla mężczyzny źródło cierpienia dotyczy uczuć. Przyjęło się uważać, że uczucia zarezerwowane są dla kobiet, logika dla mężczyzn a emocje świadczą o słabości i są przez to kobiece. Stąd naturalność, z jaką kobiety okazują publicznie radość czy smutek. Przekonania zaś są stałe i silne, co rzekomo czyni je męskimi. Jest to jednak nieprawda.
Z powodu tradycyjnego modelu wychowania mężczyznom pozwala się wyłącznie na okazywanie „męskichˮ uczuć związanych z siłą, rywalizacją, sukcesem i genitalnością. A to negatywnie odbija się na uczuciowości już małego chłopca, który zostaje „uczuciowo wykastrowanyˮ.

 

Ćwiczenie praktyczne

 

– Przemyśl sobie i wybierz sposób, w jaki chcesz być mężczyzną, by nie musieć więcej cierpieć i żyć w pokoju z samym sobą.

– Poświęć czas na spisanie rzeczy, jakich nauczyłeś się o męskości. Wymień te, które Ci się nie podobają i które sprawiają krzywdę Tobie, a także Twoim bliskim.

– Znajdź odpowiadający Ci model bycia mężczyzną.

 

Tekst pochodzi z książki „Sposób na mężczyznę”/Luis Valdez Castellanos SJ/deon