Syndrom DDA i syndrom DDD (Dorosłe Dziecko z rodziny Dysfunkcyjnej) mają podobne źródła. Rodzice nie wypełniają wobec dzieci swojej funkcji. U przyczyn tego syndromu, leżą doświadczenia Dorosłych Dzieci z ich dzieciństwa.

 

Marta Jacukiewicz: O jakich najczęstszych przyczynach syndromu DDA należy powiedzieć?

 

Ks. dr Paweł Stępień: DDA to Dorosłe Dzieci Alkoholików. Życie rodziny alkoholowej jest zdominowane przez picie uzależnionej osoby. Mamy do czynienia z dramatycznym paradoksem. Niepijący ułatwiają dalsze picie alkoholikowi. Wyciszają konflikty, które mogłyby być impulsem do szukania leczenia przez alkoholika i nich samych. Każda osoba z rodziny staje się współuzależniona i zaczyna mieć te same objawy. Ugruntowuje się system, który wspiera chorobę. W tym systemie powstają niepisane zasady: zaprzeczanie, milczenie, sztywność i izolacja.

 

Zaprzeczanie? Niech inni myślą, że jest w porządku?

 

W zaprzeczaniu, dzieci doświadczają sprzeczności pomiędzy tym co widzą, a tym co jest mówione. Widzą pijanego i nieprzytomnego ojca i słyszą: Wszystko jest w porządku, nikomu nie mówcie, że tata jest chory, jesteśmy kochającą się rodziną. Dla dzieci staje się to szkołą wypierania przeżywanych uczuć: strachu, wstydu, zakłopotania, smutku. W efekcie, później jako Dorosłe Dzieci odgadują własne uczucia i wyobrażają sobie co odczuwają inni.

 

Czyli niejako również przymuszone milczenie…

 

Zasada milczenia nie pozwala mówić i pogłębia skrytość. Dziecko uczy się, że nie należy prać rodzinnych brudów na zewnątrz. Reguła milczenia nie pozwala też, rozmawiać o tym, co dziecko przeżywa wewnątrz rodziny. Dzieci boją się, że zostaną odrzucone, gdy ktoś inny usłyszy co dzieje się w ich domu. Sztywne reguły postępowania osób z rodziny, wobec alkoholika pozwalają kontrolować sytuację, ale jednocześnie tłumią wesołość i spontaniczność. W dojrzałym wieku, u Dorosłych Dzieci przełoży się to na manipulowanie i kontrolowanie innych. Członkowie rodziny z problemem alkoholowym izolują się zarówno od otoczenia, jak i od samych siebie, stosują uniki. U Dorosłych Dzieci skutkuje to trudnością w nawiązywaniu relacji z innymi. Nie będą potrafili wejść w bliskość i zażyłość. Bliższe relacje są tym czego z lękiem będą unikali.

 

Często słyszymy też o syndromie DDD…

 

Syndrom DDA i syndrom DDD (Dorosłe Dziecko z rodziny Dysfunkcyjnej) mają podobne źródła. Rodzice nie wypełniają wobec dzieci swojej funkcji. U przyczyn tego syndromu, leżą doświadczenia Dorosłych Dzieci z ich dzieciństwa. Wtedy, osoby te nie miały żadnego wpływu na funkcjonowanie rodzinnego systemu, w którym się znalazły. Można spróbować określić pewien charakterystyczny zbiór doświadczeń, którym te dzieci musiały sprostać. Należą do nich: brak możliwości uzyskania wsparcia, częste przejmowanie na siebie obowiązków rodziców, funkcjonowanie w poczuciu niepewności i zagrożenia, czasem doświadczanie przemocy psychicznej czy fizycznej.

 

Co robi dziecko w takiej sytuacji?

 

Taka sytuacja wymaga od dziecka przystosowania się, czego efektem jest wypracowanie mechanizmów obronnych, pozwalających na poradzenie sobie z brutalną rzeczywistością. Warto zwrócić uwagę, iż dziecko w takich okolicznościach żyje w stresie, z którym próbuje radzić sobie samodzielnie. Wstyd nie pozwala mu na poszukiwanie pomocy na zewnątrz. Dzieci, by przeżyć, wypierają bolesne wydarzenia i emocje. Takiej rzeczywistości nie są po prostu w stanie ani przyjąć, ani zintegrować. Dziecko rozwija w sobie takie postawy i zachowania wpisać się w oczekiwania otoczenia. To z kolei skutkuje utratą zaufania, obawą przed bliskimi relacjami, zamrażaniem w sobie uczuć, ucieczką przed przeżywaniem.

 

Kiedy mówimy o tych syndromach, to zwykle pierwsze myśli kierujemy w stronę różnych patologii, ale czy to przypadkiem nie jest błędne? Czy młodzi, wykształceni często ludzie też mogą mieć problem z tym syndromem?

 

Nie wszyscy z syndromem DDA/DDD pochodzą z rodzin patologicznych. Choroba alkoholowa nie omija żadnego środowiska, nawet rodzin z tzw. wyższych sfer. Dzisiaj, coraz więcej rodziców nie wypełnia też swoich rodzicielskich zadań wobec dzieci, z różnych innych powodów. Dlatego coraz więcej dorosłych doświadcza nasilonych objawów syndromu DDA/DDD.

 

Jak ważne jest aby wychowywać się w dobrym domu… Obraz z dzieciństwa niejako „odbija się” w naszym późniejszym życiu. Zgodzi się Ksiądz ze mną?

 

Można dostrzec pewną regułę: im osoba więcej swoich potrzeb bezpiecznie zaspokoi w dzieciństwie – w sytuacji zależności od rodziców, tym będzie bardziej w dorosłym wieku zdolna do autonomii, niezależności i samodzielności.

 

Jakimi cechami wyróżniają się Dorosłe Dzieci?

 

Wymienia się zazwyczaj następujące cechy. Jeśli ktoś posiada z nich trzy – to ma ten syndrom. Są to: zaburzone poczucie własnej wartości; usztywniony schemat myślenia – osoby z zewnątrz odbierane są, jako zagrażające. Można to skrótowo określić: Ja – ofiara, Ty (świat) agresor; poczucie wyizolowania, nieumiejętność przebywania w towarzystwie, lęk wobec osób, które mają nad nimi władzę; nie dostrzeganie własnych potrzeb z jednoczesną gotowością do spełniania oczekiwań innych. Może być to, tak daleko idące, że zadowalanie innych, dokonuje się kosztem utraty własnych praw i tożsamości; odczuwanie każdej osobistej uwagi jako zagrożenia; lęk przed nowymi sytuacjami w życiu, poczucie życia w chaosie, niezdolność do przewidywania przyszłych zdarzeń; problem z samooceną; przeżywanie stanu permanentnego napięcia emocjonalnego z dużym lękiem przed odrzuceniem; poczucie braku oparcia; niemożność przeżywania przyjemności, odmawianie sobie do niej prawa; nadwrażliwość na cierpienie; życie w poczuciu bycia nieszczęśliwym; trudność w rozpoznawaniu przeżywanych uczuć; zamrożenie emocjonalne.

 

Czy myśl, a nawet skuteczna próba ucieczki z dysfunkcyjnego domu, jest dobrym rozwiązaniem?

 

Początkowo nadzieją na zmianę tej trudnej sytuacji jest iluzja, że usamodzielnienie się i uwolnienie przyjdzie z momentem osiągnięcia wieku dorosłego. Jednak problemy rzadko kończą się w raz z przekroczeniem dorosłości. Ucieczka z domu tym bardziej nie rozwiązuje problemu. Kiedy symptomy przeszkadzają w codziennym życiu, w budowaniu bliskich relacji, wówczas potrzebne jest poproszenie o pomoc.

 

Przed jakimi największymi wyzwaniami stają Dorosłe Dzieci?

 

Jeśli nie chcą powielić domowych schematów, to potrzebują przyjęcia prawdy o sobie. Pierwszym krokiem jest więc stwierdzenie: tak mam/jestem DDD. Potem ważne jest pogłębienie zrozumienia, w jaki sposób konkretne doświadczenia z dzieciństwa wpłynęły na przekonania, zachowania i sposoby radzenia sobie z życiem i ludźmi. Do tego może doprowadzić pomoc  psychoterapeuty lub grupy wsparcia.

 

Można wyleczyć się z syndromu DDA/DDD?

 

Tak, jest to możliwe. W procesie terapeutycznym Dorosłe Dzieci uczą się, jak samemu stać się dla siebie kochającym rodzicem. Na spotkaniach grup wsparcia Dorosłe Dzieci dzielą się wzajemnie doświadczeniem, siłą i nadzieją. Uczą się, jak przebudowywać własne, chore myślenie, stopniowo, dzień po dniu. Gdy ich rodzice zostaną zwolnieni z odpowiedzialności za dzisiejsze działania, następuje uwolnienie. Mogą uczyć się podejmowania własnych decyzji, w miejsce biernych reakcji na cudze zachowanie. Proces ten idzie też w kierunku – od ranienia siebie i innych, do dbania o siebie pomagania w wolności.

 

Gdy grupa staje się bezpiecznym miejscem, można uzyskać w niej możliwość wyrażania wszystkich zranień i lęków, które chował w swym wnętrzu, a także możność uwalniania się od wstydu i obwiniania, które pochodzą z przeszłości. Można stawać się osobą dorosłą, która nie jest już więziona przez urazy z dzieciństwa. Następuje proces leczenia swojego wewnętrznego dziecka, poprzez naukę, jak akceptować i kochać siebie.

 

Kiedy możemy mówić o powrocie do zdrowia?

 

Zdrowienie zaczyna się wraz ze stopniowym wychodzeniem z izolacji. Gdy wracają pogrzebane wspomnienia i uczucia, to jednocześnie zaczyna się uwalnianie od ciężaru dotychczas nie wyrażonego bólu i żalu. Następuje powolne wydobywanie się z przeszłości. Jest to czas uczenia się, jak ponownie dorastać pod swą własną opieką, traktując się z łagodnością, humorem, miłością i szacunkiem. Ten proces pozwala ujrzeć rodziców, jako stojących u źródeł poczęcia, ale nie mających pełni władzy nad nami.

 

Można jednocześnie odkryć, że u początku życia człowieka był Bóg. On wtedy otaczał nowe życie miłością i chociaż rodzice byli dysfunkcyjni, to Bóg w swojej nieustannej miłości daje czas zdrowienia.

 

Marta Jacukiewicz