Apostoł Paweł zachęca swego ucznia Tymoteusza, aby ożywiał płomień Ducha i rozniecał ogień Bożego daru, który przyjął (por. 2 Tm 1, 6). W jaki sposób jednak taki płomień ożywiać?

 

To, co nas rozpala i co otwiera nas na Ducha Bożego, to oczywiście modlitwa, a przede wszystkim słuchanie Słowa. Dawanie przestrzeni Bożemu Słowu w swoim życiu, ale także posłuszeństwo wobec subtelnego Bożego prowadzenia, które właśnie przez Ducha dzieje się w naszych sercach.

 

Duch Święty jest nam dawany ciągle na nowo; nie wystarczy przyjąć Go raz na zawsze. Zajrzyjmy do Dziejów Apostolskich: Kilka dni po Zielonych Świątkach apostołowie zbierają się, znowu się modlą, znów drży miejsce, w którym się gromadzą, i znowu zostają napełnieni Duchem Świętym (por. Dz 4, 31). Albo spójrzmy na Najświętszą Pannę Maryję: kiedy Anioł zwiastuje Jej narodzenie Syna Bożego, nazywa Ją łaski pełną – czyli że już w tym momencie była pełna Ducha. Anioł obiecuje jednak: „Duch Święty Cię osłoni”, co oznacza kolejne działanie Ducha. A potem widzimy Ją w czasie Zesłania wśród apostołów, gdy ponownie wylewa się na Nią Duch Święty. Jedno jest pewne: nie możemy się zadowalać małymi rzeczami, jak radził Elizeusz ubogiej wdowie, gdy miała przygotować naczynia na oliwę, która jest symbolem Ducha Świętego (por. 2 Krl 4, 3). Trzeba ciągle na nowo pragnąć Ducha i być do Jego dyspozycji.

Vojtech Kodet/deon