“Mojżesz wstąpił ze stepów Moabu na górę Nebo, na szczyt Pisga, naprzeciw Jerycha. Pan zaś pokazał mu całą ziemię Gilead aż po Dan, całą – Neftalego, ziemię Efraima i Manassesa, całą krainę Judy aż po Morze Zachodnie, Negeb, okręg doliny koło Jerycha, miasta palm, aż do Soaru” (Pwt 34, 1-3).
Góra Nebo (arab. Dżabal Nībū) znajduje się w łańcuchu gór Moabu w zachodniej Jordanii, w niewielkiej odległości od Morza Martwego i Madaby i wznosi się na wysokości ponad osiemset metrów nad poziomem morza. Nebo jest miejscem śmierci Mojżesza. Patriarcha czyni to na rozkaz samego Boga: Potem rzekł Pan do Mojżesza tego samego dnia: Wstąp na tę górę Abarim: górę Nebo, w ziemi Moabu naprzeciw Jerycha, i spójrz na ziemię Kanaan, którą daję w posiadanie Izraelitom. Umrzesz tam na górze, na którą wejdziesz, i połączysz się ze swymi przodkami (Pwt 32, 48-50). I tak się stało: Tam, w krainie Moabu, według postanowienia Pana, umarł Mojżesz, sługa Pański. I pochowano go w dolinie krainy Moabu naprzeciw Bet-Peor (Pwt 34, 5-6).
Na górę Nebo wznoszę się autokarem ostrymi serpentynami, przecinając krajobraz gór Moabu. Po drodze mijam ubogie „domostwa” beduińskie. Czasem jest to rodzaj namiotów, a czasem kawałek płótna rozciągniętego nad kamienistą pustynią. „Artykuły gospodarstwa domowego” są w gorszym stanie niż te, które można znaleźć na polskich złomowiskach. Liczne kozy i mniej liczne osły z trudem próbują wygrzebać resztki uschłej trawy z kamienistego gruntu. Wydzierającej się zewsząd biedy nie równoważy piękno krajobrazu. Według mnie jest on urzekający. Jednak siedzę w wygodnym klimatyzowanym autobusie, a nie na pustyni w temperaturze przekraczającej czterdzieści stopni Celsjusza.
Góra Nebo jest urzekająca. Zatrzymuję się najpierw przy punkcie orientacyjnym. Jest nim współczesna rzeźba krzyża z brązu z owiniętym wokół niego miedzianym wężem, symbolizująca laskę Mojżesza i krzyż Jezusa. Symbol nawiązuje do wyjścia z ziemi egipskiej. Pomimo doświadczania Opatrzności, lud szemrał, buntował się, kłócił się z Mojżeszem, poddawał w wątpliwość dobroć Boga. Odpowiedzią Boga była „kara”. Pojawiły się węże, dziesiątkując ludność. Wówczas lud zwrócił się do Mojżesza, który w modlitwie wstawienniczej uzyskał przychylność Jahwe. Bóg nakazał sporządzić Mojżeszowi miedzianego węża i powiesić go na palu; ktokolwiek z wiarą spojrzał na niego, przeżył. To prastare wydarzenie z historii Izraela Jezus odnosi do swojej męki i śmierci, zapowiadając w ten sposób swoje wywyższenie na krzyżu: A jak Mojżesz wywyższył węża na pustyni, tak potrzeba, by wywyższono Syna Człowieczego, aby każdy, kto w Niego wierzy, miał życie wieczne (J 3, 14-15).
Z tarasu widokowego pod krzyżem rozciąga się imponujący widok, który przed swoją śmiercią podziwiał Mojżesz. Podziwiam również ja i nie mogę oderwać od niego wzroku. Dziś wprawdzie wygląda inaczej niż w czasach Mojżesza, jednak urok pozostaje niezmienny. „Ziemia Obiecana rozciąga się na zachodzie, zieleń doliny Jordanu skrywa starożytne Jerycho, na przeciwległych wzgórzach piętrzą się dachy Jerozolimy i Betlejem, a ciemna tafla Morza Martwego połyskuje u podnóża góry” (A. McQuitty).
Po dłuższej kontemplacji udaję się do sanktuarium Mojżesza. Pierwsze z IV wieku posiadało kościół z trzema absydami, atrium i cele. Na przełomie VI/VII wieku kościół rozbudowano. Powstała nowa trzynawowa bazylika, dobudowano kaplicę Theotokos oraz narteks z mozaikową posadzką. W bazylice zachwyca mnie szczególnie stare baptysterium a właściwie mozaiki, które skrywa. Najpiękniejsza pochodzi z 531 roku. Jej środkowa część otoczona motywem plecionki, przedstawia sceny myśliwskie i pasterskie z egzotycznymi zwierzętami, które występowały w Jordanii aż do początku XX wieku. W południowej nawie bazyliki znajduje się kaplica ku czci Mojżesza opisywana przez Egerię. W głównym ołtarzu umieszczono fragment mozaiki starożytnego kościoła z motywem prostego krzyża. W pobliżu prezbiterium znajdują się groby zakonników, które są widoczne przez metalową kratę.
Celebruję Eucharystię przy centralnym ołtarzu. Kościół stanowi specyficzne miejsce ciszy i modlitwy. Starożytny wystrój, nowoczesne witraże ze scenami z życia Mojżesza, światło wpadające przez szyby dachowe, chłód, którego dostarcza klimatyzacja czynią to miejsce bardzo nastrojowym i intymnym. Aż nie chce się go opuścić (zwłaszcza, że na zewnątrz panuje niemiłosierny upał!).
Wszystko ma jednak swój czas. Przed odjazdem zatrzymuję się jeszcze w miejscach związanych z naszym świętym rodakiem. Z okazji wizyty Jana Pawła II na górze Nebo ustawiono Monolit Jubileuszowego Roku 2000 z łacińską inskrypcją: Jeden jest Bóg i Ojciec wszystkich, który [jest i działa] ponad wszystkimi, przez wszystkich i we wszystkich (Ef 4, 6, tłumaczenie polskie). Zaś obok pozostałości bizantyjskiej rośnie drzewo oliwne, które zasadził papież.

Fragment książki: