Pojęcia „pokój wewnętrzny” i „spokój wewnętrzny” bywają stosowane zamiennie, co prowadzi do uproszczeń, a może i nieporozumień. Tymczasem są to różne rzeczywistości. O spokoju wewnętrznym mówi się w kontekście psychologii jako o stanie równowagi emocjonalnej, umiejętności radzenia sobie ze stresem i regulowania uczuć. Pokój wewnętrzny, natomiast to pojęcie związane z duchowością. Oznacza głębszą harmonię osoby, zintegrowanie rozumu woli i uczuć wokół dobra, zakorzenienie w relacji z Bogiem i życie zgodne z prawdą. Te dwie perspektywy jednak się nie wykluczają, lecz odsłaniają różne wymiary człowieka – psychiczny i duchowy. Warto więc pochylić się nad jedną i nad drugą.
Spokój nie jest czymś biernym; jest dynamicznym stanem wewnętrznej równowagi, która rodzi się, gdy człowiek nie ucieka przed sobą, lecz staje wobec własnej prawdy. Dopiero wtedy staje się zdolny do miłości do twórczości i do wolności od lęku.
Erich Fromm O sztuce miłości
Emocjonalna dojrzałość
Psychologia podkreśla znaczenie świadomości siebie w procesie budowania stabilności wewnętrznej, czyli wewnętrznego spokoju. Często błędnie wierzymy, że jeśli opanujemy emocje – zwłaszcza te trudne: złość, gniew, smutek – osiągniemy wewnętrzny spokój. Tymczasem emocje są nośnikiem informacji, a nie przeszkodą. Pojawiają się spontanicznie. Nie możemy nakazać sobie spokoju, czy zakazać gniewu. Emocje nie podlegają bezpośrednio naszej woli. Dlatego nie dzielimy ich na dobre i złe, lecz na radosne i bolesne. I jedne i drugie są jednak pozytywne, bo niosą informacje o naszym życiu. Są jak system sygnalizacji, który informuje o tym, co dzieje się w nas samych i w naszych relacjach. Mówią prawdę o nas, nawet wtedy, gdy próbujemy je zagłuszyć lub gdy unikamy konfrontacji z rzeczywistością. Im silniej coś boli, tym wyraźniejszy sygnał, że jakaś sfera wymaga zmiany: relacja, sposób postępowania, sposób myślenia. Katechizm Kościoła Katolickiego przypomina, że: Uczucia lub emocje oznaczają poruszenia wrażliwe, które skłaniają do działania lub niedziałania zgodnie z oceną jakiegoś dobra lub zła (KKK 1763). Jednocześnie Kościół podkreśla, że uczucia same w sobie nie mają wartości moralnej: Uczucia same w sobie nie są ani dobre, ani złe. Stają się dobre lub złe w zależności od działania, które podejmujemy pod ich wpływem (KKK 1767). Emocje są więc elementem życia człowieka: […] są naturalnymi składnikami psychiki ludzkiej, stanowią obszar przejścia i zapewniają łączność między życiem zmysłowym a życiem ducha (KKK 1764). Dlatego dojrzałość emocjonalna nie polega na eliminowaniu przeżyć, lecz na ich rozeznawaniu i kierowaniu nimi. Uczucia i namiętności mogą być przyjmowane bądź kierowane przez rozum i wolę. Jest właściwie osobie ludzkiej, aby podporządkowała je rozumowi i kierowała nimi w sposób wolny (KKK 1768).
Nie musimy się więc ich bać i przed nimi uciekać. Dojrzała postawa wobec uczuć i emocji nie oznacza, że przeżywamy jedynie to, co przyjemne. Oznacza, że jesteśmy świadomi swoich przeżyć, potrafimy je nazwać, korzystamy z informacji, które niosą, nie pozwalamy im sobą rządzić. To warunki wewnętrznego spokoju, możliwego do osiągnięcia, nawet kiedy nosimy w sobie silne, niechciane emocje.
Wewnętrzny spokój jest zatem skutkiem życia w prawdzie, nie iluzji. Ucieczka – w używki, impulsywność czy zagłuszanie przeżyć – przynosi tylko krótkotrwałą ulgę. Trwałe wyciszenie wymaga zmiany źródeł napięcia, relacji, nawyków i decyzji życiowych. Ład wewnętrzny powstaje nie na drodze tłumienia emocji, lecz dzięki ich uporządkowaniu oraz umiejętnemu kierowaniu nimi. Dopiero wtedy możliwe jest osiągnięcie głębszej harmonii, która stanowi pomost ku doświadczeniu duchowego pokoju.
W ciszy i zaufaniu dusza odnajduje drogę do Boga, a On udziela jej pokoju przewyższającego każde stworzenie.
Św. Jan od Krzyża Droga na górę Karmel
Pokój, którego świat dać nie może
Pokój wewnętrzny, czyli chrześcijański pokój jest czymś innym niż spokój. Jest darem Ducha Świętego i owocem życia w harmonii z Bogiem. Jezus zapowiada go słowami: „Pokój mój daję wam (J 14,27), wskazując, że istnieje rodzaj pokoju, którego świat nie może zapewnić. Pokój, ten może współistnieć z emocjonalnym niepokojem jest jednak siłą wewnętrzną, wynikającą z zakorzenienia w Bogu, nie podlega warunkom zewnętrznym. Świadczą o tym doświadczenia świętych, którzy – mimo cierpienia, prześladowań czy wewnętrznych ciemności – trwali w głębokiej ufności do Boga i promienieli pokojem. Pokój wewnętrzny jest zatem czymś znacznie głębszym niż spokój, który proponują systemy psychologiczne. Drogi prowadzące do pokoju w duchowości katolickiej obejmują kontemplację, modlitwę serca, udział w sakramentach oraz praktykę cnoty i zaufania. Taki pokój nie jest więc efektem technik psychologicznych, lecz owocem współpracy człowieka z łaską.
Pokój, którego szukamy, nie jest ucieczką od świata, lecz narodzeniem się nowego spojrzenia. Gdy człowiek milknie i zaczyna słuchać swojego serca, odkrywa, że Bóg jest bliżej niż wszystkie niepokoje. Wtedy rodzi się prawdziwy pokój – nie jako brak zewnętrznych burz, lecz jako odwaga, by przejść przez nie bez utraty siebie.
Thomas Merton Nowe ziarna kontemplacji
Człowiek pokoju
Choć psychologia i duchowość katolicka różnią się metodologią i językiem, to prowadzą do wspólnego celu: do integralnego ukształtowania człowieka. Psychologia pomaga uporządkować sferę emocjonalną, umożliwia dojrzałe przeżywanie własnych doświadczeń i buduje świadomość siebie. Duchowość katolicka wnosi wymiar nadprzyrodzony, nadaje sens, kierunek i cel ludzkim działaniom, ukazując, że pełnia pokoju możliwa jest dopiero w relacji z Bogiem. Spokój wewnętrzny można osiągnąć ćwiczeniami oddechowymi, dystansem czy świadomą regulacją emocji. Pokój natomiast wymaga nawrócenia, praktykowania cnót, życia sakramentalnego i odpowiedzi na zaproszenie Boga. Psychologia uczy, jak uporządkować wnętrze. Duchowość ukazuje, jak je otworzyć na łaskę. Dopiero ich integracja, prowadzi do pokoju serca, który jest trwały i przemieniający.
Panie, uczyń mnie narzędziem twego pokoju.
Abym siał miłość tam, gdzie panuje nienawiść,
wybaczenie tam, gdzie panuje krzywda,
jedność tam, gdzie panuje rozłam…
Abym niósł pokój w miejsce niepokoju,
światło w miejsce ciemności,
radość w miejsce smutku […].
św. Franciszek z Asyżu Modlitwa o pokój
Pokój, który promieniuje na innych
Spokój czy pokój wewnętrzny nigdy nie pozostaje jedynie prywatnym doświadczeniem. Choć rodzi się w głębi serca, zawsze posiada także wymiar wspólnotowy. Człowiek, który osiąga wewnętrzną integralność, staje się dla innych kimś, kto swoją obecnością wprowadza ład i bezpieczeństwo. Ktoś spokojny, uważny i świadomy siebie, potrafi obniżać napięcie innych samą swoją obecnością. I odwrotnie – osoba niespokojna łatwo „zaraża” innych swoim chaosem. Stan emocjonalny jednej osoby wpływa na drugą poprzez mechanizm „regulacji emocjonalnej”.
W perspektywie chrześcijańskiej ma to jeszcze głębszy wymiar: pokój jest darem, który Bóg składa w ludzkim sercu. Jest konsekwencją zarówno wewnętrznego uporządkowania człowieka, jak i łaski, którą został obdarzony. A jednocześnie taki człowiek staje się narzędziem, przez które Bóg udziela swego pokoju innym. Dlatego ludzie często mówią, że po spotkaniu z osobami głęboko duchowymi „doświadczyli pokoju”. Człowiek pokoju nie tylko ma pokój w sobie, ale też niesie go innym przez swoje myśli. słowa i zachowania.
Przedruk z: GŁOS POCIESZENIA. Pismo wydawane od 1988 r. przez parafię św. Klemensa Dworzaka we Wrocławiu. Grudzień 2025, nr 5/2025 (158)
Fot. Canva.com
