Boża terapia

 

Doskonałość chrześcijańska zakorzeniona jest w Bogu: wszelkie cnoty w Nim znajdują swoje źródło i On pozostaje największą pomocą w wykorzenianiu zła smutku. To wydaje się głównym przesłaniem Ewagriusza w terapii smutku, choć tak często o tym nie mówi: Jeśli chcesz przezwyciężyć smutek, wejdź w głęboką relację z Bogiem. Każda z powyższych cnót służy ostatecznie ugruntowaniu związku z Nim: „Kto kocha Pana, będzie wolny od smutku, bowiem doskonała miłość usuwa lęk” (O ośmiu duchach zła 12, t. 1; por. 1 J 4, 18). Chrystus jest tym, który jako Zbawiciel daje zwycięstwo nad demonem smutku (por. O sporze z myślami IV, zakończenie, t. 2). Modlitwa stanowi skuteczne lekarstwo przeciwko przygnębieniu (por. O modlitwie 16, t. 1). Łzy wylane przed Panem okazują się mocniejsze od niejednego smutku i acedii (por. Napomnienie dla dziewicy 39, t. 1).
Ewagriusz nie poprzestał na ogólnym wskazaniu roli modlitwy w leczeniu naszych duchowych stanów. W traktacie O sporze z myślami (Antirrheticus) zgromadził kilkaset cytatów biblijnych pomocnych w zwalczaniu ośmiu głównych myśli i namiętności. Czwarty rozdział poświęcony został smutkowi. Zamieszcza w nim siedemdziesiąt sześć różnych sytuacji – niektóre się powtarzają – skłaniających anachoretę do smutku i wytacza przeciwko nim biblijne słowa. Stosuje antirrhesis – metodę sporu z pesymistycznymi myślami, zbijając je natchnionymi wypowiedziami. Tak postępował Chrystus, kuszony na pustyni, który potrójną pokusę szatana odparł słowem Bożym.
Niekiedy, zamiast słów, owocne okazują się same prawdy wynikające z biblijnych wersetów, uprzytamniane w momencie przygnębienia. Ewagriusz wyznaje, że po śmierci św. Grzegorza z Nazjanzu stawiał przed oczyma duchowe prawdy, na przykład, że drogi mu przyjaciel żyje teraz w otoczeniu aniołów i jest szczęśliwszy. W ten sposób doznawał pocieszenia (por. List 57, 5, t. 1). Pochmurna myśl, rozbita wewnętrzną analizą, wspomożoną światłem Bożym, rozpływa się w nicość. Powody strapień współczesnego czytelnika mogą być inne i zapewne w jego przygnębieniu inne słowa Biblii bardziej by do niego przemawiały. Niemniej sama idea posłużenia się Pismem Świętym, a także niektóre przypadki jej egzemplifikacji w walce ze smutkiem stanowią cenny wkład Ewagriusza w religijną terapię tego stanu.
Sięgając do pomocy Bożej, dostępnej nam między innymi przez słowo Boże, w terapii smutku Ewagriusz nie rezygnuje z pomocy ludzkiej. Już wcześniej wspomnieliśmy, że niekiedy pośrednictwo świętych mężów i ich błagalna modlitwa pozostają jedynym środkiem, który może wytrącić bliźniego z zaawansowanej depresji duchowej. „Głębia przyzywa głębię”. Głębia smutku skłania do wejścia w głębię prawdziwej mądrości, podsuwanej nam nieraz przez innych. Pociecha i współczucie brata przynosi korzyść nie tylko smucącemu się, ale i jemu samemu, który gromadzi sobie „skarb wielki w niebie” (Do mnichów mieszkających we wspólnotach 87, t. 1). Często przygnębienie występuje pomiędzy gniewającymi się na siebie, więc ten, kto dąży do przebaczenia i podaje rękę do zgody, odpędza co najmniej od siebie gorzki smutek (por. Traktat dla Eulogiusza mnicha 7, t. 2).
Nie było w czasach Ewagriusza dostępu do psychoterapii par excellence. Zaznaczając rolę bliźniego w leczeniu smutku innych, mnich z Pontu – jak się wydaje – nie odrzuciłby takiej pomocy. Rady, których udzielał stoicyzm, mają wiele wspólnego z dzisiejszą psychologią. Nasz autor dość chętnie korzystając z filozofii, w tym także stoickiej, nie pogardziłby i psychologią, która o wiele później wyodrębniła się w osobną dziedzinę. Odrzuciłby ją jednak stanowczo, gdyby miała stanowić jakąś alternatywę dla teologii.

 

Życie duchowe